Ich will und/and emigrate

Wpis zainspirowany piosenkami Ich will, emigrate oraz… tapetą z logiem Linuxa

Pewnie zastanawiacie się skąd taki porąbany tytuł. Szczerze? Sam nie umiem na to pytanie odpowiedzieć. Być może pod wpływem ponad rzeczywistej inspiracji nie mogłem wymyślić logicznego wytłumaczenia.

Przechodząc do sedna sprawy, tekst będzie o tym, co jest nam potrzebne, do emigracji na Linuxa. Warto jednak podkreślić, że nie zajmę się naturą informatyczną, lecz moralną człowieka

Ich will (ja chcę)

Chcieć każdy może. Gorzej jednak ze spełnieniem tych zachcianek. Jeden powie, że mu się nie chce, drugi, że się nie opłaci, trzeci to, czwarty tamto. Droga od pomysłu do realizacji jest długa i wyboista. Teoretyczne aby przejść na Linuksa, wystarczy pobrać obraz *.iso, wypalić, zainstalować i po sprawie. Linux wymaga jednak dużo bardziej złożonych procesów myślowych niż Windows. W popularnych oknach mamy praktycznie wszystko podane na tacy. W Linuksie należy wejść głębiej. Dlatego też wielu użytkowników nie chce bliżej poznać swojego systemu, nie są skorzy do zmian, wolą iść na łatwiznę.

Emigrate (emigracja)

Druga sprawa to przyzwyczajenia. Posłużę się przykładem z życia. Kolega w internacie przyniósł do mnie laptopa do naprawy. System mu się rozsypał (konkretnie Vista). Poprosił, abym coś z tym fantem zrobił. Miałem przy sobie płytkę Ubuntu, więc powiedziałem, że tymczasowo go zainstaluje. On się zgodził i od razu dodał: „ale gadu-gadu będzie w tym?”. Ja zaś, że typowego GG nie będzie, tylko będzie Pidgin albo Kadu, które są o dwa nieba lepsze od GG. On jednak spochmurniał słysząc moje słowa i powiedział, że on chce mieć GG. Niestety musiałem mu po instalacji Ubuntu to „cudowne” GG przez Wine ruszyć.

Widzimy, jak wielką siłę może mieć przyzwyczajenie do pewniej aplikacji. Nie mówię, że to jest złe, ale gdyby tak GG upadło, to co? Człowiek pozostaje bez komunikatora nie z tego powodu, że nie ma alternatywy, ale z tego, że nie chce poznać innej aplikacji, która wykonuje dokładnie to samo.

Aby wprowadzić jakąkolwiek większą zmianę, należy przełamać samego siebie. Musimy być otwarci na wiedzę, nowe doznania i doświadczenia. Praktykując tryb osobowości zamkniętej na nowinki, dążymy do umysłowej zagłady.