Ubuntu 11.04 – czyli nowe podejście do środowiska

Wraz z wielką premierą Ubuntu 11.04 swoją premierę miało również środowisko Unity. Cofając się trochę wstecz, na początku społeczność nie była za bardzo przychylna dla pierwszych zalążków nowego interfejsu. A to, że brzydkie, a to, że nie da się korzystać itd. Ja zainstalowałem na swojej fizycznej maszynie Ubuntu 11.04 i postanowiłem osobiście sprawdzić jak to naprawdę jest.

Instalacja

W nowej odsłonie systemu instalator dostał nowe funkcje. W moje oczy najpierw rzuciła się możliwość wykonania uaktualnienia systemu wprost z płyty. Powiem szczerze, nie próbowałem więc nie wiem jak to dokładnie działa, czy operacja zakończyła by się sukcesem. Być może w innych edycjach spróbuję.

Po za tym to tylko kosmetyczne zmiany.

Niestety Bóg mnie w tym przypadku nie wysłuchał. Od wersji 7.04, czyli odkąd używam Ubuntu, modlę się, aby programiści dodali możliwość wyboru pakietów, jakie mają być zainstalowane. Teraz odwołuje się do Debiana. Tam mogę wybrać co ma być zainstalowane. W Ubuntu niestety nie i zaraz po instalacji muszę odpalić Centrum Oprogramowania Ubuntu i instalować po kolei. Tak to bym miał już wszystko gotowe. Wprawdzie jest możliwość zainstalowania aktualizacji i oprogramowania firm trzecich takich jak Flash, kodeki, ale dla mnie to wciąż za mało. Być może w którejś odsłonie się pojawi.

Zaraz po instalacji

Zaraz po zainstalowaniu i ponownym uruchomieniu komputera moim oczom ukazała się informacja, że Unity nie może zostać uruchomione i zostanie włączony normalny GNOME. Miało prawo się tak stać, gdyż sterowniki od grafiki nie były zainstalowane. Tutaj jest również przestroga dla programistów, aby nie zostawiali tylko Unity 3D w swojej dystrybucji. Jeżeli ktoś, tak jak ja nie będzie miał zainstalowanych sterowników lub nie zainstalują się one podczas instalacji systemu, to wedle wszelkich praw na niebie i na ziemi system wstanie w trybie tekstowym. Ja osobiście dałbym sobie rade, ale początkujący użytkownik – wątpię.

Na forum zaczęły się pytania, że po zainstalowaniu własnościowych sterów do grafiki wyświetla się informacja, że sterownik jest zainstalowany, ale nie jest w użyciu.

Proszę się tą informację nie sugerować. Prawdopodobnie po którejś stronie jest błąd. Gdyby stery nie były w użyciu, Unity nie mało by prawa ruszyć.

Lewa strona zajęta

Lewa strona została zajęta przez pasek z aplikacjami. Nie jest to nowość, gdyż w GNOME 3 też takie coś ujrzymy. Trochę czasu minie, nim userzy się do niego całkowicie przyzwyczają. Pasek posiada pewne zalety. Otóż zaimplementowano w niego tzw. inteligentne ukrywanie. Jeżeli pewna aplikacja go zasłania, on chowie się za krawędź ekranu. Jeżeli dojedziemy kursorem do krawędzi ekranu bądź zajedziemy na przycisk z logiem Ubuntu, ukaże się on w pełnej krasie.

Jest również grupowanie okien. Polega ono na tym, że gdy jedna aplikacja posiada wiele otwartych okien, to kliknięcie na przycisk spowoduje wyświetlenie ich wszystkich na obszarze roboczym.

Do bocznego paska możemy również przypinać inne aplikacje

przenosić je.

Niestety nie jest on aktualnie dopracowany. Bywa niekiedy tak, że gdy zminimalizujemy okno do buttona na pasku, to nie możemy go przywrócić. Po prostu gdy zaczniemy klikać na przycisk aplikacji, on nie będzie reagował. Dwa razy zdarzyło mi się tak podczas rozmowy w komunikatorze Pidgin. Zminimalizowałem okno rozmowy i gdy chciałem je przywrócić, musiałem skorzystać ze skrótu ALT+TAB. Nie zdarza się to często, ale na dłuższą skalę zaczyna być uciążliwe i powinno być to jak najszybciej poprawione.

Opcje aplikacji do belki

Kolejną nowością jest przeniesienie pasków narzędzi takich jak Plik, edycja, widok itd. do górnej belki:

Aktualnie u mnie nie działa tylko w LibreOffice. Osobiście powiem, że poprzez ten zabieg w oknach aplikacji odnoszę wrażenie większej powierzchni roboczej oraz wszystkie te opcje w praktycznie każdej aplikacji znajdują się w jednym miejscu. Nie muszę już szukać, tylko wystarczy, że najadę na górny panel i już wiem gdzie co jest.

Niestety takie rozwiązanie nie w każdej sytuacji się sprawdza. Spróbujcie zrobić jakąś grafikę w Gimpie, to będziecie wiedzieć o co mi chodzi.

Ten element również wymaga jeszcze dopracowania.

Przeklęte wskaźniki

Od ponad roku Canocical rozwija swój własny wymysł pod nazwą wskaźniki. Działają one na zasadzie grupowania poszczególnych aplikacji w odpowiednich typach ikon. W wersji 11.04 zaimplementowano to głębiej, ale niestety niektóre aplikacje poprawnie tego nie obsługują. Przykładowo Pidgin wyświetla się po dopiero rozwinięciu menu koperty i nie ma w obszarze powiadomień jego ikony. Ikona opery domyślne też nie jest widoczna. Kolejne aplikacje, z których korzystam, a nie obsługują odpowiednio wskaźników to Dropbox, Shutter oraz Screenlets. Przeglądając jednak fora, lista aplikacji staje się coraz dłuższa. Aby ten element działa sprawnie, do roboty muszą się wziąć nie tylko programiści Ubuntu, ale i również twórcy oprogramowania.

Nowe menu

Dla mnie Unity słynie głównie z nowego menu

Funkcja, która najbardziej przypadła mi do gustu, to wyszukiwarka. Od teraz nie muszę przechodzić między kategoriami i szukać odpowiedniej aplikacji, tylko wpisze odpowiednie litery i on sama mi się ukaże. Co do budowy i funkcjonowanie menu nie mam wielkich zastrzeżeń. Gdyby jednak ono było na cały ekran, to bym się nie pogniewał.

Kolejna opcja, która wpadła mi w oko, to możliwość wyszukania i zainstalowania odpowiedniego programu wprost z menu. Jeżeli brakuje nam jakiegoś programu, to nie musimy uruchamiać Centrum oprogramowania Ubuntu i z jego poziomu wyszukiwać aplikacji, tylko z menu. Gdy znajdziemy to co szukamy i klikniemy na ikonę programu, to automatycznie uruchomi się Centrum oprogramowania Ubuntu i zaproponuje instalację programu. Po prostu wygodne instalowanie programów. Co do wyników wyszukiwania, są one bardzo trafne.

Kolejna nowość to możliwość przeglądania dokumentów i wyszukiwania plików z poziomu paska zadań. Możemy odnajdywać pliki, aktualnie z folderów Dokumenty, Muzyka, Obrazy, Wideo i Pobrane. Aktualnie nie korzystam z tej funkcji i nie powiem jak się mają wyniki wyszukiwania. Ale ogólnie funkcja fajna.

Jedna rzecz, która mnie denerwuje, to domyślnie zwinięte podmenu Zainstalowane:

Powinno być domyślnie rozwinięte, byłoby o wiele łatwiej szukać mi aplikacji. (wprawdzie mam wyszukiwarkę, ale niekiedy też szukam ręcznie)

Nowe menu przewijania

W odsłonie 11.04 pojawiło się nowe menu przewijania:

Zajmuje ono znacznie mniej miejsca, a gdy najedziemy na nie myszką, pojawia się takie „cuś”

Według mnie rozwiązanie zbędne, dodatkowo nie wszystkie aplikacje poprawnie to obsługują.

Ustawienia systemowe w jednym oknie

Pod przyciskiem zasilania pojawiła się nowa opcja o nazwie System Settings.

Jest to nic innego, jak wszystkie opcje konfiguracyjne systemu zebrane w jednym miejscu.

Na uwagę również zasługuje kategoryzacja okna. Wszak, ta opcja dostępna była dużo wcześniej, była jednak z lekka ukryta.

Nowe podejście do obszarów roboczych

Przebudowane zostały również obszary robocze. Teraz po kliknięciu przycisku:

ukaże się coś takiego.

Jak dla mnie bomba, Teraz wiem, co mam uruchomione na każdym wirtualnym pulpicie, ba, mogę dodatkowo przenosić wybrane okna na inny obszar z poziomu podglądu.

Aktualne funkcja sprawuje się bez zarzutów i mam nadzieje, że panowie jej nie spieprzą.

Wydarzenia pod zegarem

Kolejna funkcja to wydarzenia wyświetlane po menu zegara:

Ta opcja jest ściśle zintegrowana z programem Evolution, a dokładniej z kalendarzem. Po prostu zadania z kalendarza Evolutiona wyświetlane są w tym miejscu. Przyjemne udogodnienie, osobiście z niego nie korzystam.

Unity nie zbyt miłe do konfiguracji

Po zainstalowaniu systemu od razu doinstalowałem menedżera ustawień Compiza i chciałem powyłączać zbędne bajery graficzne. Podczas tego zabiegu, powiem szczerze, Unity zaczęło mi się sypać. To znikała górna belka, to nie znikało menu, to zniknął pasek aplikacji. Cuda dziwi się wyprawiały. Także jak coś będziecie grzebać w ustawieniach Compiza i będziecie mieli uruchomione Unity, to polecam bardzo uważać, bo możecie stracić cały pulpit. Ewentualnie zostanie tylko tapeta na czele z kursorem.

Całość jako Ubuntu 11.04

Unity ma potencjał, trzeba go tylko odpowiednio wykorzystać. Według mnie Canonical niezbyt odpowiedzialnie postąpiło wypuszczając środowisko, które posiada takie błędy jakie wymieniłem wyżej. Interfejs to najważniejszy element systemu. Jeżeli on nie będzie działa poprawnie, to użytkownik po prostu nie będzie tego używał. Błędy nie są znowu masakryczne, ale dają się one we znaki i utrudniają wydajne korzystanie z systemu. Nawet mnie, człowieka, który praktycznie wszystko z oprogramowania trzymał w rękach to denerwuje. Być może poprawki naprawią te problemy.

W internecie słyszy się również głosy, że Ubuntu podskoczyło z wymaganiami w stosunku do poprzednika. Jest to normalne. Oprogramowanie staje się coraz bardziej złożone i uzyskiwanie danych efektów wymaga napisania większej ilości linijek kodu z bardziej wymagającymi framework-ami. Ale nie jest znowu tragicznie. I tak ma mniejsze wymagania niż Windows 7.

System jako całość pracuje stabilnie, nie zdarzają się zwiechy. Jedynie przy konfiguracji ustawień Compiza Unity może się wysypać. Mam nadzieję, że panowie wypuszczą stosowne poprawki, a jak nie to poprawią błędy w wydaniu 11.10.
Czy warto migrować do 11.04 ? Na to pytanie musicie sobie sami odpowiedzieć. Moim zdaniem, jeżeli dobrze Wam się pracuje na wersji 10.04 LTS lub 10.10, to lepiej przy niej pozostać. Być może Unity zostanie w kolejnych wersjach lepiej dopracowane. Osobiście czekam na wersję 12.04 LTS.

Aktualnie mój pulpit bo 24 godzinach testowania wygląda tak: