Posprzątaj po pingwinie

Jak wiadomo, Windows słynie z tego, że pozostawia śmieci. Pliki tymczasowe, puste katalogi, to wszystko z czasem się rozrasta i zajmuje cenną powierzchnię dysku. Jak się jednak okazuje, Linux też za bardzo nie dba o porządek. Logi, pliki tymczasowe, pobrane pakiety, to wszystko zostaje na dysku. Sprzątaczka, która posprząta po naszym pingwinku zwie się BleachBit.

BleachBit to, można rzecz, odpowiednik CCleaner’a. Jego obsługa składa się do 3 kroków:

-wybierz, gdzie mam szukać
-przeszukaj w poszukiwaniu śmieci
-wywal znalezione śmieci

Główne okno interfejsu wygląda tak:

Po lewej stronie znajdują się profile, gdzie program ma szukać zbędnych plików. Niektóre opcje znajdują się w fazie eksperymentalnej, ale nie trzeba czytać dokumentacji, pytać twórców aplikacji które to są. Jeżeli zaznaczymy coś, co działa niepewnie, to program nas o tym poinformuje:

i końcowy werdykt pozostawi nam.

Największy obszar ekranu zajmuje pole, w którym pojawiają się informacje odnośnie funkcji oraz pliki, którym grozi armagedon. Informacja o znalezionym zbędnym pliku wygląda tak:

Usuń 4,1kB /home/morfeusz/.mozilla/firefox/5vizshw5.default/sessionstore.bak

Na początku polecenie Usuń informuje nas, że plik jest zgłoszony do kasacji. Kolejna wartość, tym razem przedstawiona w formie cyferkowej, to obszar, jaki uzyskamy po usunięciu tego pliku. Najdłuższa zaś informuje nas co to za plik i gdzie jest jego lokalizacja.

Gdyby program przypadkiem chciał skasować folder ze zdjęciami naszej dziewczyny, bo uznał, że są zbyt sprośne, to możemy dodać go do tak zwanej białej listy. Biała lista to przeciwieństwo czarnej listy. Do niej dodajemy lokalizację, które mają być omijane podczas skanowania. Oprócz lokalizacji możemy dodawać także poszczególne pliki.

BleachBit posiada jeszcze jedną, ciekawą funkcję. Oprócz skasowania plików, mamy jeszcze możliwość ich nadpisania. Gdyby brat lub siostra chcieli pozyskać nasze pliki tymczasowe przeglądarki w celu np. sprawdzenia na jakie strony porno wchodzimy, to niestety im się nie uda. Tutaj jeszcze należy dodać, że nie jest nadpisywana cała wolna powierzchnia dysku. Nadpisywane są tylko te wolne obszary, które zdefiniujemy w ustawieniach programu. Domyślnie to katalog domowy oraz katalog /tmp

Potrzebujemy root’a

Aby program mógł usunąć takie rzeczy jak logi, pobrane pakiety apt’a to musi działać z uprawnieniami roota. Więc zatem musimy się zalogować w konsoli jako root i wydać polecenie bleachbit. Userzy, którzy korzystają z sudo, mają ułatwione zadanie, bo wystarczy utworzyć aktywator. Tutaj podaje wam gotowca:

[Desktop Entry]
Version=1.0
Type=Application
Name=BleachBit
Comment=Zwolnij miejsce i zarządzaj prywatnością
Exec=sudo bleachbit
Icon=bleachbit
Path=
Terminal=true
StartupNotify=true

Plik zapisujemy jako nazwa.desktop. Po uruchomieniu naszego aktywatora pojawi się konsola, w której będziemy musieli podać hasło do aktualnie zalogowanego usera i już aplikacja uruchomi nam się z uprawnieniami admina.

Obsługa programu

Nad obsługą programu nie będę się rozpisywał wielce, bo jest dziecinnie prosta. Wystarczy wybrać, co ma być przeszukane, kliknąć na lupę a potem na znak usunięcia, który widnieje obok lupy. Resztą program już się sam zajmie.

Aplikacja jest o tyle warta polecenia, że jest bardzo łatwa w obsłudze, i jak na swój rozmiar, wygląd, to posiada zaawansowane funkcje (wspomniane nadpisywanie). Co do uszkodzeń systemu przez aplikację – używam około miesiąca, czyszczę profilaktycznie co tydzień i jeszcze nie zdarzyło się, żeby system nie wstał po takim czyszczeniu. A chcę zaznaczyć, że mam po włączane kilka eksperymentalnych funkcji i wszystko działa.

Aplikację można pobrać stąd. W takich dystrybucjach jak np Ubuntu ów program znajduje się w repozytorium.