Dobry telefon to taki, co ma 4 procki i macierz RAID

Pamiętacie swój pierwszy telefon? Ja tak. Była to Nokia 3310, więc w kieszeni nosiłem uniwersalne narzędzie pod względem sprzętowym. Telefon służył do dzwonienia, pisania wiadomości, wbijania gwoździ i żadne upadki na asfalt, czy do wanny nie były mu straszne. Producenci młotków bardzo często wykorzystywali te modele do testowania wytrzymałości swoich narzędzi. Czasy się zmieniły i aktualnie mamy urządzenia mobilne, z którymi trzeba się obchodzić ostrożniej niż z jajkiem, gdyż często widok pękniętego (nie daj Boże wylanego) wyświetlacza zmusza nas do zakupu nowego modelu.

Artykuł jest felietonem i przedstawia wyłącznie pogląd autora na dany temat. Z przedstawionymi opiniami możesz się zgadzać lub nie, jednak i tak zapraszam do merytorycznej dyskusji.

Przy starszych modelach telefonu nie podawano nawet specyfikacji…, bo i po co? Najważniejszy był długi czas pracy na baterii, możliwość dzwonienia i pisania wiadomości. Obecnie w każdej reklamie bądź stronie internetowej z telefonami obowiązkowo musi być podane:

  • wielkość ekranu
  • rozdzielczość
  • procesor
  • ilość pamięci RAM
  • ilość wbudowanego miejsca na dysku
  • zainstalowany system
  • pojemność akumulatora

Dobrze, zacznijmy od początku, bo trochę odleciałem do głównego toru.

Obecnie każdy producent urządzeń mobilnych bije się o to, aby jego urządzenie posiadało jak najmocniejszy procesor, największą ilość pamięci RAM oraz możliwie największy wyświetlacz. Nie ważne, że telefon to tylko telefon – ma mieć wszystko najnowsze, najlepsze i ogólnie deptać konkurencję w każdym calu. Każdy z Was posiada komputer. Komputer, podobnie jak telefon ma procesor, pamięć RAM itd. Po co rozbudowujecie swoje komputery? Aby aplikacje jak i system operacyjny działały jeszcze sprawniej, aby można było wykorzystać w pełni potencjał drzemiący w sprzęcie komputerowym. No właśnie, potencjał drzemiący w sprzęcie komputerowym. Na laptopie, PC posiadając przykładowo 16 GB pamięci RAM możemy uruchomić wymagającą grę, aplikację, 60 procesów w tle, ponieważ pozwala na to moc komputera. Każdy użytkownik ma fizyczną możliwość jej wykorzystania. A jak jest w przypadku telefonów?

1_telefon_4_rdzenie

Załóżmy, że nasze urządzenie wyposażone jest w bardzo mocny, 64 bitowy procesor, 4 GB pamięci RAM oraz 16 GB wbudowanej pamięci. Wszak wbudowaną pamięć możemy w całości wykorzystać, ponieważ na niej znajdują się zainstalowane aplikacje, nasze dane oraz system. A co z pozostałymi elementami? System będzie wykorzystywał około 30% zasobów, aplikacje, z 40%, czyli suma wynosi 70%. A gdzie reszta, czyli 30%? Po prostu się marnuje. Weźcie do ręki swoje telefony, popatrzcie na nie i zadajcie sobie pytanie… czy ja w pełni wykorzystuję moc, która zawarta jest w tym urządzeniu? Jeżeli szczerze odpowiesz „tak”, to jesteś szczęśliwym posiadaczem telefonu. Jeżeli zaś odpowiedź będzie przecząca, to po prostu przepłaciłeś. Dlaczego? Ponieważ część mocy jest po prostu marnowana.

2_telefon_4_rdzenie

Mając najnowszy komputer również mogę powiedzieć, że pewna część mocy jest marnowana

Nie do końca. Komputer posiada szersze spectrum wykorzystania swojego potencjału. Możesz używać mocnego komputera do grania w wymagające tytuły lub renderując grafikę i filmy. Wszak naturalnie, pewna część procesora pozostaje niezaabsorbowana, lecz system może np.: ją wykorzystać do sprawdzenia aktualizacji, uruchomienia defragmentacji dysku lub skanowania komputera. Czy w telefonie widziałeś kiedyś aplikację (oprócz benchmarków), która potrafiła z urządzenia mobilnego wycisnąć siódme poty?

3_telefon_4_rdzenie

Dawniej, jak kupowaliście komputer, mógł mieć nawet 5 lat i wciąż możliwe było uruchomienie na nim najnowszego oprogramowania. Telefon raz zakupiony dopóki dzwonił, nie gubił zasięgu i bateria względnie długo trzymała, nadawał się do użytku. Teraz kupując telefon, po roku staje się on przestarzały a po dwóch jego parametry wydajnościowe są sto lat za murzynami (z pełnym szacunkiem do czarnoskórych). Dlaczego? Z dwóch głównych powodów. Pierwszy to ciągłe wypuszczanie, kręcenie i dopieszczanie obecnych podzespołów, byleby tylko cyferki skoczyły do góry, ewentualnie na dół (w zależności, o co pytamy), zaś drugi, to oprogramowanie. Dawniej deweloperzy bili się o każdy wykorzystywany kilobajt i robili wszystko, aby ich aplikacja działała bardzo płynnie przy jak najmniejszym wykorzystaniu zasobów sprzętowych. Dziś bardzo popularne jest podejście:

Nie ważne jak, ważne, aby działało, a wymaganiami niech się klient przejmuje.

Podejście czysto zyskowne. Po co my mamy starać się o optymalizację (a taki proces kosztuje firmę), skoro możemy wypuścić bubla, a klient jak będzie chciał pograć to kupi przy okazji nowego kompa. Podejście dla firm może i dobre, ale dla klienta totalnie nieopłacalne. Tak samo stało się z telefonami.

Telefon działa, nie mam z nim problemów, ale oprogramowanie nie jest już wspierane i aby być na bieżąco z poprawkami, muszę mieć nowszą wersję, a ona nie jest dostępna dla mojego modelu.

Ktoś z Was powie:

Jakby firmy robiły dobry sprzęt, to by splajtowali, bo jeden model wystarczyłby na kilka lat, a korporacja nie miałaby z tego żadnego zysku.

Dawniej jakoś robili urządzenia, które z powodzeniem działały nie przez kilka lat, tylko przez kilkanaście i nie było słychać o problemach finansowych, czy też o upadłościach. Teraz firmy masowo wypuszczają swoje urządzenia i co chwila słychać, że ktoś kogoś przejął lub korporacja jest na skraju bankructwa. Jak to możliwe?

Najbardziej śmieszą mnie informacje, że telefony z Androidem czy innym systemem mobilnym działają bardzo krótko na baterii. Zawsze czytając takie teksty pluję w monitor ze śmiechu. Co w tym takiego zabawnego? Obecne urządzenia posiadają:

  • Wi-Fi
  • bluetooth
  • obsługę grafiki 3D
  • mocny procesor
  • żyroskop
  • akcelerometr
  • kilku megapikselowy aparat
  • nagiwację
  • inne, niewymienione bajery

I jeszcze „blogerzy” (specjalnie napisałem w „”) oraz firmy dziwią się i zachodzą w głowę jak to możliwe i co tu zrobić, aby wydłużyć czas na baterii. No proszę Was… przecież wszystkie podzespoły muszą być zasilane, a im mocniejsze, tym więcej pobierają energii. Wszak robi się wszystko, aby przy większych częstotliwościach pobór energii był mniejszy, ale to nie tędy droga. Albo opanujemy technologię, która będzie naprawdę energooszczędna, albo zaczniemy nosić akumulatory, takie wiecie, na plecy.

4_telefon_4_rdzenie

Jak w takim świecie odnajduje się konsument? Jeżeli rozumie, kręci się w temacie, to będzie wiedział mniej więcej, co w trawi piszczy, zaś np.: kierowca taksówki, który nie ma pojęcia o mobilnej technologii wejdzie do sklepu i zobaczymy jakieś gigaherce, jakieś ramy, Androidy, Windows Phony oraz nieziemskie ceny. Co w takim razie wybrać?

Na sam początek musi się określić, do czego chce telefon wykorzystać. Załóżmy, że do:

  • dzwonienia
  • pisania wiadomości
  • przeglądania Internetu
  • na zabicie nudy prosta gra
  • od czasu do czasu zrobić zdjęcie

Jeżeli nie patrzy na wersję systemu, dostęp do aktualizacji itd. to z pewnością znajdzie coś dla siebie. Gorzej z osobami, które mają świadomość bezpieczeństwa i szukają telefonu ze wspieraną i przede wszystkim długo wspieraną wersją. Wtedy kwoty poniżej 1000 zł nie ma sensu wyciągać.

Wielu użytkowników oczekuje od telefonu drugiego komputera, aby można było:

  • napisać wiadomość e-mail
  • pozdrowić koleżankę na FB, że właśnie jadę tramwajem
  • napisać książkę w mobilnym Office
  • wykadrować, nałożyć efekty i zapisać zdjęcie jako .png
  • zrenderować film z efektami 3D
  • zagrać w Battlefielda lub w Assasyna na ultra detalach

Czy to, aby nie jest przerost formy nad treścią? Sam jadąc autobusem często pisze dokumenty, słucham muzyki, przeglądam strony, ale szczególnie to pierwsze nie jest wcale przyjemnie a tym bardziej wydajne.

O czym miał być ten tekst? O tym, że firmy z całych sił próbują nam wmówić, że ilość rdzeni, wielkość pamięci to jest to, czego potrzebujemy bardziej niż jedzenia. Nie dajmy się zwariować. Jeżeli na procesorze 1 GHz i 1 GB pamięci RAM system działa płynnie oraz wszystkie zainstalowane aplikacje pracują bez spowolnień i błędów, to, po co mi procesor 2 GHz i 4 GB RAMu? Po to, aby się marnowało i abym przepłacał? Dziękuje, postoję. Nie mój cyrk, nie moje małpy.

A dla tych wszystkich, szczególnie „blogerów”, którzy często posiadają status wróżki i potrafią przewidzieć, czy dany telefon się sprzeda czy też nie zanim jeszcze wyjdzie na rynek, dam jedną radę. Skoro jesteście jasnowidzami, zmieńcie pracę. Gwarantuje Wam, wszyscy wielcy tego świata będą się o Was bili. A po drugie, jeżeli chcesz mieć 4 fizyczne procesory, 16 GB pamięci RAM, to proszę bardzo, tylko nie zapomnij kupić akumulatora, takiego wiesz, na plecy ;].

5_telefon_4_rdzenie

Źródło obrazów: Google Grafika